Ósemka nie musi dostać dalszego ciągu
Przez trzy dołki idzie dobrze. Na czwartym piłka trafia w drzewa, krótka gra też nie pomaga i zapisujesz wynik, którego nie chcesz oglądać. Na następnym tee od razu wyciągasz driver. Teraz będzie daleko. Najlepiej birdie i cała sprawa załatwiona.
Tylko że poprzedni wynik nie poszerzył fairwaya. Kiedy po błędzie wybierasz strzał, którego normalnie byś nie wybrał, tamten dołek zaczyna pisać następny. Właśnie to zachowanie warto zauważyć, zanim piłka poleci.
Zagrałeś świetnie raz. To jeszcze nie jest Twoja średnia
Każdemu zdarzają się piłki, po których można przez chwilę poczuć się zawodowcem. Problem zaczyna się wtedy, gdy od tej pory uznajesz każdą słabszą próbę za osobistą zniewagę. Oceniaj swoją grę również po tym, co robisz zwykle.
Błędy będą się zdarzać. Mnie też długo zajęło pogodzenie się z tym, że golf nie stanie się któregoś dnia serią samych idealnych strzałów. Realistyczne oczekiwania pomagają rozmawiać o konkretnym wykonaniu. Samo oburzenie na to, że piłka nie wyszła, nie daje jeszcze planu.
Złość nie musi wybierać Ci kija
Nie będę wymagał zachwytu po piłce w wodzie. Przyjrzyj się za to, co robisz później: szybciej podchodzisz, pomijasz ocenę sytuacji, mocniej zaciskasz dłonie? To już są rzeczy, które można zauważyć i przepracować.
Jeżeli możesz, zrób krótką przerwę, spokojny wydech i wróć do znanej kolejności przygotowania. Wybierz cel oraz kij przed ustawieniem się do piłki. Nie musisz czekać, aż złość całkowicie minie, żeby wykonać te czynności. Potrzebujesz miejsca na kolejną decyzję.
Nowy dołek potrzebuje własnego planu
Zapytaj: co zagrałbym tutaj, gdybym nie wiedział, ile zrobiłem na poprzednim dołku? Spójrz na przeszkody, szerokość celu i własne możliwości. Bywa, że warto zagrać odważnie. Niech powodem będzie sytuacja na polu, a nie potrzeba odrobienia wszystkiego jednym zamachem.
Nie dokładaj też w biegu czterech nowych poprawek do swingu. Jeśli pracujesz nad wskazówką ustaloną z trenerem, wróć do tego planu. Powtarzający się błąd zapisz do sprawdzenia po rundzie. Każda nieudana piłka nie wymaga nowej teorii nadgarstków.
Po rundzie opisz, co zrobiłeś
„Mam słabą głowę” brzmi jak diagnoza, ale trudno na tej podstawie wybrać ćwiczenie. Znacznie więcej mówi: „Po piłce w lesie zrezygnowałem ze swojego przygotowania i wybrałem lukę, której wcześniej nawet nie brałem pod uwagę”.
Przyjrzyjmy się takim sytuacjom z kilku rund. Jeśli stale wraca podobna decyzja, mamy temat do pracy. Jeżeli problemem jest kontakt z piłką, sprawdzamy także technikę. Golf potrafi skomplikować życie na kilka sposobów naraz. Warto wiedzieć, z którym właśnie pracujemy.