Najpierw ustalmy, co chcesz poprawić
„Chcę lepiej grać” to dobry zamiar, ale jeszcze mało użyteczny plan. Co najczęściej przeszkadza ci podczas rundy? Driver uciekający poza grę? Żelazo, którym trudno czysto trafić? Brak odległości mimo mocnego zamachu?
Wybierz sytuację, która wraca. Podczas spotkania sprawdzę twoje uderzenia i poszukam tego, od czego warto zacząć. Może to być zmiana chwytu, ustawienia albo sposobu wykonania ruchu. Kolejność wynika z twojej gry.
Dzięki temu, kiedy trafisz na następny film o biodrach, będziesz mógł zapytać: czy to w ogóle dotyczy mojego zadania? Nie każda sensowna rada jest radą potrzebną ci właśnie teraz.
Na spotkaniu uczysz się zadania. Potem do niego wracasz
Masz zobaczyć ćwiczenie, wykonać je przy mnie i umieć rozpoznać, czy robisz to, co ustaliliśmy. Jeśli po wyjściu z zajęć pamiętasz tylko, że „coś było z rękami”, instrukcję trzeba doprecyzować.
Załóżmy, że pracujemy nad innym uchwytem. W domu możesz wracać do samego ułożenia dłoni na kiju: ustawić je jak na treningu, rozluźnić, ułożyć ponownie i sprawdzić pozycję. Bez uderzania piłek i bez pełnego zamachu. Celem jest nauczyć się odtwarzać chwyt, zanim znów dołożymy do tego prędkość.
To przykład pracy między zajęciami, nie uniwersalna recepta na każdy swing. Twoje ćwiczenie ma wynikać z tego, co ustalimy. Część zadań wymaga symulatora, inne możesz powtarzać w domu.
W książce piszę o kwadransie domowego treningu. Taki czas łatwiej znaleźć niż kolejne popołudnie na dojazd, ale nadal trzeba go przeznaczyć na ćwiczenie. Dobrze zapisany plan nie wykona za ciebie ani jednego powtórzenia.
Ustal rytm, który rzeczywiście utrzymasz
Nie układaj tygodnia dla człowieka, którym będziesz może kiedyś, gdy znikną wszystkie obowiązki. Masz pracę, rodzinę i inne zajęcia. Sprawdź, kiedy realnie możesz przyjść na wspólny trening i gdzie zmieścisz krótką samodzielną pracę.
Wpisz te terminy w kalendarz. Jeśli zostawisz ćwiczenie na chwilę, w której już wszystko inne będzie zrobione, możesz się tej chwili nie doczekać. Ustalamy plan możliwy do wykonania, a potem sprawdzamy, czy rzeczywiście go realizujesz.
Jednocześnie nie dokładaj sobie co kilka dni nowego zestawu wskazówek. Jeżeli ćwiczysz chwyt, daj sobie szansę się go nauczyć. Na kolejnym spotkaniu ocenimy, co z nim dalej zrobić.
Sprawdzamy, co potrafisz bez mojego gadania
Kiedy wracasz na zajęcia, chcę zobaczyć wykonanie. Czy sam odtworzysz ustawienie? Czy po przerwie nadal umiesz skorzystać ze zmiany? Potem możemy zmieniać kij, cel i zadanie, żeby nie skończyć na opanowaniu jednego ćwiczenia.
Pomiary pomagają porównać uderzenia, ale patrzymy również na to, czy wiesz, co robisz. Samodzielność jest częścią postępu. Nie zamierzam chodzić za tobą przez każde osiemnaście dołków i przed każdą piłką przypominać o lewej dłoni.
Wiosną zabierasz tę pracę na pole. Dochodzą inne położenia piłki, wybór kija i presja pojedynczego uderzenia. Obserwujemy, co działa, i wracamy z tym na kolejne treningi. Zima daje czas na przygotowanie zmiany; gra sprawdzi, jak potrafisz z niej korzystać.
Zanim się spotkamy, zapisz dwie rzeczy: jaki kłopot chcesz poprawić i kiedy naprawdę możesz ćwiczyć. Sposób pracy oraz sprawdzania ustalimy po obejrzeniu twoich uderzeń.