Jak wygląda pierwszy trening na symulatorze ze mną?

Masz wiedzieć, co się będzie działo i z czym wyjdziesz. Obsługę zostaw mnie.

Pierwsza wizyta na symulatorze może wywołać więcej pytań niż sam trening. Cała torba czy kilka kijów? Zwykłe buty czy golfowe? Mam coś wcześniej zainstalować? I jeszcze najważniejsze: co ja tam właściwie będę robić?

Zacznij od krótkiej rozmowy ze mną. Ustalimy miejsce, zasady obiektu, strój i obuwie oraz to, które własne kije zabrać. Nie potrzebujesz nowego sprzętu na tę okazję. Chcę zobaczyć, jak uderzasz kijami, z którymi zwykle grasz.

Powiedz mi, co dzieje się na polu

Na początek pytam o twój golf. Jak często grasz? Które uderzenie najbardziej przeszkadza? Co już próbowałeś zmieniać? Jeśli jakaś pozycja albo ruch sprawia ci trudność, też chcę to wiedzieć przed rozpoczęciem.

Nie musisz przygotowywać specjalistycznego opisu. „Żelazami często trafiam ziemię przed piłką” mówi mi więcej niż zasłyszana diagnoza, że na pewno masz złą pracę bioder. Opisz efekt. Przyczynie przyjrzymy się razem.

Potem przygotowujemy się do ruchu i poznajesz stanowisko: gdzie stoisz, w którym kierunku gramy, jak korzystamy z miejsca do zamachu. Zaczynamy od spokojnych prób, zanim przyjdzie pora na rozpędzanie drivera. Ekran nigdzie nam nie ucieknie.

Najpierw chcę zobaczyć, jak uderzasz

Wykonujesz serię zwykłych uderzeń. Patrzę na ustawienie, chwyt i ruch, a potem na zachowanie piłki oraz pomiary. W razie potrzeby zaglądam również do nagrania. Chcę połączyć te informacje, zanim zaproponuję zmianę.

Możesz się spodziewać prostego pytania: gdzie dokładnie chcesz zagrać? „Tam, w ekran” jest odpowiedzią zrozumiałą, ale przy ocenie kierunku potrzebujemy konkretnego celu. Inaczej będziemy porównywać uderzenia, które od początku miały lecieć w różne miejsca.

Załóżmy, że zauważę różnicę między kierunkiem, który deklarujesz, a tym, jak naprawdę ustawiasz kij. Pokażę ci to i sprawdzimy ustawienie. Może się okazać, że od tego trzeba zacząć, zanim zabierzemy się za przebudowę zamachu.

Próbujemy zmiany i patrzymy, co daje

Wyjaśniam, co zauważyłem, co proponuję i dlaczego. Jeśli pokazuję inny chwyt, masz zobaczyć ułożenie dłoni, spróbować go samemu i wiedzieć, jaki efekt chcemy uzyskać. Nie wystarczy, że na chwilę ułożę ci ręce.

Potem wracasz do uderzeń. Porównujemy kolejne próby. Jeśli piłka zaczyna zachowywać się lepiej, szukamy sposobu, żebyś umiał to powtarzać. Jeśli efektu nie ma, sprawdzam wykonanie, upraszczam zadanie albo wracam do szukania przyczyny.

Możesz usłyszeć: zrób krótszy zamach, zwolnij na potrzeby ćwiczenia, wróć do ustawienia. Każda taka prośba ma służyć zadaniu. Liczba wypowiedzianych przeze mnie wskazówek nie jest miarą wartości treningu. Po dziesiątej mógłbyś już potrzebować sekretarki do zapisywania, a nadal nie wiedzieć, co zrobić z kijem.

Co masz wiedzieć po spotkaniu?

Chcę, żebyś umiał pokazać ćwiczenie bez prowadzenia za rękę. Dlatego pod koniec wracamy do pytania: co dokładnie robisz, po co i jak sprawdzasz wykonanie? Jeśli trudno ci odpowiedzieć, jeszcze raz to wyjaśniam.

Ustalamy również pracę między spotkaniami. Zależnie od zadania może to być ćwiczenie na symulatorze albo prosty ruch do powtarzania w domu. Zakres dobieramy do tego, co faktycznie potrafisz wykonać i jakie masz warunki.

Przy rozpoczęciu współpracy audyt swingu służy poznaniu twoich uderzeń i wskazaniu kierunku pracy. Nie musisz wyjść z naprawionym całym golfem. Masz wyjść z dużo bardziej użyteczną rzeczą: jasnością, od czego zacząć i dlaczego właśnie od tego.

TRACKMAN · KONSTANCIN

Audyt swingu.

Przed spotkaniem przypomnij sobie jeden powtarzający się kłopot z rund. Od niego zacznijmy rozmowę.

Zobacz audyt swingu
Szukaj