Czy trening przed ekranem pomaga potem na polu?

Najważniejszy sprawdzian przyjdzie wtedy, gdy piłka znowu będzie leżała na trawie.

Na ekranie piłka poleciała pięknie. Wysoko, daleko, w stronę celu. Przyjemnie się na to patrzy. Ale możesz zapytać: „Kuba, co mi z tego przyjdzie w kwietniu? Przecież na moim polu nie ma ani tej maty, ani tego ekranu”.

Masz rację. Dlatego zanim zaczniemy zimową pracę, ustalmy, co właściwie chcemy z niej zabrać na pole. Pewniejszy kontakt żelazem? Mniej piłek uciekających w prawo? Więcej odległości z zamachu, który już masz? To można ćwiczyć pod dachem. Potem trzeba sprawdzić, jak korzystasz z tego podczas rundy.

Uderzenie jest prawdziwe

Wykonujesz normalny zamach, prawdziwy kij spotyka prawdziwą piłkę. Trackman zbiera pomiary, a program na ich podstawie oblicza dalszy lot. Ekran pokazuje wynik tego uderzenia. Nie wybierasz przyciskiem, czy tym razem ma wyjść ładnie.

Przy pracy nad techniką to przydatne: wykonujesz próbę, oglądamy efekt, możesz za chwilę wrócić do tego samego zadania. Piłki nie trzeba najpierw szukać pod brzozą, a potem zastanawiać się, czy kolejny strzał będzie już z fairwaya, czy nadal spomiędzy korzeni.

Mamy czas skupić się na jednym elemencie. Jeśli po zmianie uchwytu piłka częściej zachowuje się tak, jak chcemy, sprawdzamy to dalej. Powtarzamy próbę, robimy przerwę, wracamy. Sam obrazek ładnego pola jest tu najmniej istotny.

Przecież sam mówisz, że w golfa gra się na polu

Mówię. I podtrzymuję. Na polu trzeba rozwiązywać kolejne zadania: ocenić położenie piłki, wybrać uderzenie, poradzić sobie z wiatrem i zagrać za pierwszym razem. Tego wszystkiego nie załatwi seria z równej maty.

Ale jeśli ciągle źle trafiasz piłkę, potrzebujesz też czasu na przepracowanie samego uderzenia. Zimą możemy się nim zająć bez jednoczesnego liczenia wyniku rundy i gonienia flightu przed nami. Możesz oswoić zmianę, która na początku wydaje się obca.

Różnica tkwi w celu treningu. Wybijanie kolejnych piłek i czekanie na tę jedną cudowną niewiele wyjaśnia. Przy celowej pracy wiesz, co próbujesz zrobić, dlaczego i po czym ocenimy wykonanie. Tak samo dotyczy to drivingu i symulatora.

Jak sprawdzam, czy coś zostaje?

Załóżmy, że pracujemy nad kontaktem żelazem. Na początku wracasz do tego samego kija i ćwiczenia, żeby nauczyć się ruchu. Gdy zaczyna wychodzić, zmieniamy zadanie. Inny cel, inny kij, kolejna próba po chwili przerwy.

Dlaczego? Bo na polu nie dostajesz koszyka piłek na poprawienie jednego strzału. Chcę zobaczyć, czy potrafisz od początku się przygotować i zastosować wskazówkę, także kiedy przestaję podpowiadać przed każdym uderzeniem.

Jeżeli po zmianie kija wszystko się rozsypuje, to cenna wiadomość. Jeszcze trzeba popracować nad samodzielnym wykonaniem. Lepiej dowiedzieć się tego podczas treningu niż na pierwszym tee turnieju.

Wiosną wracamy do warunków gry

Piłka na trawie może leżeć wyżej, niżej, na skosie. Inaczej wybierasz uderzenie, kiedy przed greenem jest woda, a za plecami czeka reszta flightu. Zimowa praca potrzebuje więc dalszego ciągu na polu.

Wybierz przed zimą jeden problem, który rzeczywiście wraca w twoich rundach. Kiedy znów zaczniesz grać, obserwuj właśnie ten element. Czy częściej trafiasz czysto? Czy łatwiej utrzymujesz piłkę w grze? Taki sprawdzian mówi więcej niż wspomnienie najlepszego strzału przed ekranem.

TRACKMAN · KONSTANCIN

Audyt swingu.

Na audycie swingu ustalimy punkt wyjścia do tej pracy. Chcę wiedzieć, co przeszkadza ci na polu, żeby zimą zająć się czymś, co naprawdę ma tam zastosowanie.

Zobacz audyt swingu
Szukaj